Ten wpis powstał 4 lutego. Z przyczyn, o których wam nie opowiem zamieszczam swoje nowe zdania dopiero teraz.
JUŻ!
Istnieje taki rodzimy zespół muzyczny, którego nazwa niezwykle mi się podoba.
Zabili Mi Żółwia.
Już!
Niezła, prawda? Oddaje mniej więcej to, co w tej chwili czuję. Bardziej jednak więcej niż mniej, bo profil na facebooku, który został Mi usunięty we wtorek (01.02.) był dla mnie czymś więcej niż domowe zwierzę, któremu poświęca się trochę czasu i pieniędzy.
Tworzenie mojego profilu na Facebooku pochłonęło sporo czasu, który – jak powszechnie wiadomo – jest równoznaczny z pieniądzem.
A ONI (zawsze muszą być jacyś oni) wzięli i go zlikwidowali. Wyeliminowali z gry jak irytującą muchę spacerującą po ich biurkach, na których porozmieszczane są supernowoczesne komputery.
Jako oficjalny powód podano Mi zapis z regulaminu, według którego nie wolno tworzyć profili fikcyjnych postaci. Niech się wypchają!
Niech powiedzą to Lady Gadze!!!
Wiem, że to co innego.
Tak się tylko kryguję.
Wolę to niż retorykę typu: pierwszego lutego dwa tysiące jedenastego roku umarła w Polskiej przestrzeni sieciowej wolność słowa.
Chociaż takie zdania może byłyby bardziej adekwatne do sytuacji.
Posłuchajcie.
Niedawno usunięty został profil Nabitych w Raiffeisen. Teraz spada na nas wiadomość o wygranej Raiffeisena w wyścigu po Polbank.
Wchodzę na blog Macieja Samcika, samotnego myśliwego w niemal bezdrzewnym lesie prowadzonych z przymrużeniem oka blogów dot. finansów.
Od razy rechoczę na widok tylko tytułu (coś w stylu „ha ha ha ha ha – nie mogło zabraknąć greckiej fety”).
Nie dowiaduję się od idola bankowej młodzieży (te wszystkie psychofanki w żakietach!) niczego, czego nie można by się było dowiedzieć z artykułu Magdaleny A. Olczak, cytowanej przeze mnie kilka dni temu żurnalistki „Gazety Prawnej”.
To dobrze. Wszystkie warianty scenariusze zostały przecież rozpisane dawno temu. Wystarczyło tylko wybrać odpowiedni rozwój wypadków.
Raiffeisen awansuje w bankowej hierarchii za sprawą przejęcia Polbanku. I co z tego?
To, że nie chce już, aby ktoś niczym biblijny Dawid walił weń z facebookowej procy.
Problem bankowców spod ciemnej gwiazdy tańczących raiffeisena wiedeńskiego polega na tym, że mam już nowy profil na FB!
I wśród moich znajomych znajdują się takie tuzy polskiego życia publicznego jak Leszek Miller, Sara May, czy Wróżka Salomea.
Dołączcie do nich.
Dołączcie do nas! Postrzelajmy w nowego Goliata polskiego systemu bankowego razem.
Tymczasem zobaczcie, jak skończyła się moja eksploracja nowego wpisu na blogu M. Samcika.
Skończyła się zdumieniem wywołanym przez szczególny fragment wywodu dziennikarza „Gazety Wyborczej”.
„Raiffeisen ma opinię banku solidniejszego, niż Polbank, ale z drugiej strony również i bardziej drapieżnego. To ten bank toczy batalię z klientami, którym lekkomyślnie zaoferował obligacje spółki Semax, przyszłego bankruta. Raiffeisen oferował swoim klientom również słynne opcje walutowe, nigdy nie wzbraniał się też przed kredytami walutowymi i ma na koncie – podobnie jak banki z grupy BRE – wpisywanie klientom do umów oprocentowania zależącego od decyzji zarządu” – powiada żurnalista.
Narzędzia pracy bankowców spod ciemnej gwiazdy tańczących raiffeisena wiedeńskiego, czyli podejrzana etycznie przebiegłość i celowa dezinformacja są tutaj rozgrzeszająco wpisywane w krąg błogiej, zgoła młodzieńczo niewinnej, lekkomyślności.
Psychofanki zrzucają żakiety.
KONIEC.